piątek, 29 lipca 2016

Gościnna recenzja z Patrycją ,,Promyczka" Kim Holden

Promyczek Kim Holden

Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.


~*~

Dziś mam dla was kolejną recenzję, którą stworzyłam razem z Patrycją (CRh+ czyli czytanie we krwi), no bo czemu by nie? Zresztą chyba nawet nie wiem, czy bym umiała dużo napisać o tej książce, a tak mogę spokojnie opowiedzieć na pytania. Wiem, że niektórzy z was wolą tradycyjną recenzję, więc przepraszam te osoby, ale spokojnie tradycyjne będą cały czas, trzeba czasem coś nowego dla odmiany napisać. 


"Czytanie jest ucieczką od prawdziwego świata. Wszyscy go czasem potrzebują, by pozostać przy zdrowych zmysłach." 

1. Czy było coś w książce, co ci się nie podobało? 
Raczej nie specjalnie. Chociaż... Akcja mogłaby być trochę bardziej rozwinięta, bo czasami się ciągnęła jak flaki z olejem. A i trochę zirytowało mnie, że znowu pojawia się homoseksualista jako przyjaciel. Matko kochana ileż można powtarzać ten wątek w książkach? Nie dawno skończyłam jedną książkę z tym samym wątkiem i mnie to już znudziło, ale ostatecznie się pogodziłam i nawet mi się podobało.

2. Czy jakbyś miała możliwość zmienienia czegoś w książce, to co by to było i dlaczego?
Jak ja bym miała możliwość zmienienia, to na pewno skróciłabym ją o 200 stron albo min. 100. Autorka trochę zbytnio naciągnęła tą książkę. Połowa tej książki, to zwykła egzystencja głównej bohaterki. Nic się nie dzieje, nie ma akcji, a nawet sam Keller pojawia się właśnie gdzieś w połowie powieści.

"- Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna."

3. Czy któregoś z bohaterów szczególnie polubiłaś? 
Niech zgadnę powinnam teraz jak większość ludzi zachwycać się nad Gusem? Nie moi kochani. Owszem lubię tego bohatera, bo kto by nie chciał mieć takiego człowieka za przyjaciela, ale jednak szczególnie polubiłam Kellera, bo był tajemniczy, ciekawy i inny. W dodatku pojawia się trochę później, więc uważam, że jest ciekawą postacią, która również swoje przeszła i też dużo ucierpiał.

4. Co skłoniło cię do zapoznania się z książką? 
Po pierwsze desperacko potrzebowałam przeczytać jakiś romans! Ludzie, czytam tyle fantastyki, że zaczęło mi brakować romansów. Po drugie ta śliczna, minimalistyczna okładka, która trafiła na 10 najładniejszych okładek na mojej półce. No i po trzecie, najważniejsze, to byłam ciekawa, dlaczego ludzie tak ryczą po niej? Ciekawiła mnie końcówka i co jest z nią związane. Jeden mały minus w książce to, to że autorka nam zdradza jak się skończy książka mniej więcej po połowie powieści.
Promyczek Kim Holden

UWAGA SPOILER! 

5. Co myślisz o głównej bohaterce? Czy nie wydaje ci się, że bohaterka przesadziła z nadmiarem problemów Kate? 
Problemy? To ona miała jakieś problemy? Mi się wydaje, że jej największym problem był rak, ale nie ważne... Dla mnie właśnie udawała za zbyt szczęśliwą, zresztą wszystko w tej książce było takie happy, że aż zęby wypadają od słodkości. Duży problem miała jej ciocia. A sama Kate, żyła szczęśliwie gdzieś tam na końcu tęczy, dopóki prawda nie wyszła na jaw...

KONIEC SPOILERÓW! 

6. Jakie emocje towarzyszyły ci w trakcie czytania? 
Ogólnie często się uśmiechałam, ta książka jest szczęśliwa i wszyscy są szczęśliwi, (aż do pewnego momentu) że nie da się nie uśmiechać. No ale kiedy już nadeszła ta wiekopomna chwila, to uroniłam łezki. A potem ryczałam jeszcze na samej końcówce. Nigdy nie płaczę przy książkach, a jednak ta mnie wzruszyła, ale to też dlatego, że miałam zły dzień i byłam bardziej podatna na płacz. Dziwię się, że płakałam przy tej książce, ale jednak... Bardzo lubię tą historię mimo przewidywalności. 

"Kocham cię. Wiesz o tym. Zawsze będę cię kochać. I również nie mogę cię stracić. W tej chwili potrzebuję przyjaciela bardziej niż ktokolwiek na tej planecie, więc nie jesteś sam."

7. Czy masz zamiar sięgnąć po kolejny tom? 
Biorąc pod uwagę styl pisania autorki, (pisze zbyt rozlegle) i że będzie to historia Gusa, to czuję się odstraszona od dalszej części. Lubię tego mężczyznę i boję się, że nie bardzo spodoba mi się historia rockmena. W dodatku ma być tak samo wzruszają, a ja nie wiem, czy znów chcę płakać. Tak w 80% nie chcę jej czytać, ale jeszcze zobaczymy. Jeszcze nic nie jest wiadomo i nie będę jej od razu spisywać na straty. :D

Tak. I to by było na tyle. Mam nadzieję, że recenzja wam się podobała, i że macie podobne zdanie o książce. Jeśli inne, to koniecznie dzielcie się nim w komentarzu i koniecznie zajrzycie na blog Patrycji.  ☺


Ocena: 9/10
Autorka: Kim Holden
Przełożyła: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Ilość stron: 574
Rok wydania: 2016 
Gatunek: romans
Wydawnictwo: FILIA 

środa, 27 lipca 2016

Czy kontynuacje niektórych książek są zbędne?

Czy kontynuacje niektórych książek są zbędne?

Witam was w moim kolejnym poście dyskusyjnym. Ten temat ostatnio wyjątkowo często chodzi mi po głowie i postanowiłam coś z nim zrobić i się wygadać na blogu, przecież po to go mam. A żeby ten post był bardziej prawdziwy i z waszym udziałem, zapytałam na Facebooku i Instagramie, jakie kontynuacje książek, są według was zbędne.  

Przechodząc do tematu. Czy nie macie czasem wrażenia, że mnóstwo kontynuacji książek jest pisane, bądźmy szczerzy dla  PIENIĘDZY? Już nie tylko same kontynuacje, ale nawet prequele lub te wszystkie  nowelki, które wychodzą jako dodatek do jakiejś trylogii. Niektóre z nich są rzeczywiście bardzo fajne i cieszą czytelnika, że mogą przeczytać jeszcze coś związanego z jego ulubionymi książkami. Np. nowelki do ,,Szklanego tronu" były bardzo fajne, albo "Julia trzy tajemnice." Ale reszta?

Teraz kupienie książki, która jest pojedynczym tomem graniczy z cudem, bo nim się obejrzysz, wychodzi już kolejna część, a ty zastawiasz się, po co? A potem się irytujesz, bo chciałeś przeczytać jakiś luźny pojedynczy tom, a tu wychodzą kolejne części i siłą rzeczy najczęściej je kupujemy.

Na pewno wielu z was zauważyło, jak wiele tomów jest naciągane, jak totalnie nie mają sensu i zdecydowanie powinny się skończyć na 1 tomie, lub ewentualnie którejś części. Kiedyś kontynuacje miały sens, bo autorzy pisali z pasją i niemal wszystkie kolejne tomy były super, teraz pisarze niesamowicie naciągają temat danej książki, bo popyt na pierwszą był wielki i to się sprzedało, był zysk, więc czemu by nie wydać kolejnych części dla kasy? Przecież ludzie to kupują... A później okazuje się, że książka to klump. Oczywiście mówię tu o niektórych książkach, bo jest też wiele świetnych dzieł, za które kochamy autorów.

Przykładowe kontynuacje książek, które są uwielbiane 



Oczywiście są to przykładowe książki, nie koniecznie dla każdego akurat są świetne, ale na pewno każdy z was ma swoje ulubione kontynuacje. Za to niektóre, są po prostu śmieszne... 

Tak jak wspomniałam wcześniej, zapytałam was na FB i na Instagramie jakie kontynuacje uważacie za najgorsze i wcale nie zdziwiły mnie wasze odpowiedzi. Oto screeny niektórych odpowiedzi: 


 Oczywiście to są tylko losowe screeny, odpowiedzi było znacznie więcej. Przedstawiam wam listę książek, które zostały najczęściej wymienione, od najczęściej do najmniej: 

  • ,,Następczyni" oraz ,,Korona" 
  • ,,Kiedy odszedłeś"
  • ,,Zanim się pojawiłeś" 
  • ,,Pamiętniki wampirów" 
  • ,,Zostań jeśli kochasz" 
  • ,,Girl Online" 
  • ,,Harry Potter i przeklęte dziecko" 
  • ,,Niezgodna" 
Wcale mnie nie dziwi, że niektóre z tych książek zostały wymienione, bo jest to nawet prawda. Niektóre z tych mogłyby pozostać wspaniałe, bez tych dalszych części. Jeśli o mnie chodzi to ja bym dodała do tego ,,Ród - Wiedźmy z Savannah" dla mnie ta książka skończyła się na 1 tomie. No ale cóż, nie mamy wpływu na to co piszą autorzy i co wydają wydawnictwa, bo mimo wszystko i tak siedzimy w tej sieci pajęczej, kupując te kontynuacje, licząc na ciąg dalszy niesamowitych i niezapomnianych przygód. 

A jakie książki według was nie powinny być pisane dalej i czy są to wymienione z powyższych? 


*przepraszam za niezamazanie nazwisk z zdjęć ze screenów, mam nadzieję, że to nie doprowadzi do czegoś złego, i że nikt nie będzie miał o to pretensji. 







niedziela, 24 lipca 2016

10 najładniejszych okładek na mojej półce

10 najładniejszych okładek na mojej półce

Trochę mi się tych książek uzbierało i kilka z nich są naprawdę piękne pod względem wydania. Kto z nas choć raz nie skusił się na książkę ze względu na okładkę? Ja się skusiłam kilka razy, ale nie żałuję, bo książki okazały się być wyśmienite. Ich cudowny wygląd wabi czytelnika jak ośmiornica w swoje macki. Aż dziwni mnie, że swoim wyglądem nie skusiły osób, które nie czytają, do sięgnięcia po jakąś powieść.

Tutaj pokazuje wam książki, które mam na półce, bo czytam też dużo książek z biblioteki i również jest takich sporo pięknych, których niestety nie mogę pokazać. No ale cieszą mnie te co mam. I tym razem post będzie miał więcej zdjęć niż tekstu.

Oto moje perełki (kolejność losowa)

10 najładniejszych okładek na mojej półce

10 najładniejszych okładek na mojej półce

10 najładniejszych okładek na mojej półce

10 najładniejszych okładek na mojej półce

10 najładniejszych okładek na mojej półce

10 najładniejszych okładek na mojej półce

10 najładniejszych okładek na mojej półce

10 najładniejszych okładek na mojej półce

10 najładniejszych okładek na mojej półce

10 najładniejszych okładek na mojej półce

Aa zapomniałam o najważniejszej książce! Czyli jednak będzie 11

10 najładniejszych okładek na mojej półce

Tak prezentują się moje ukochane książki, na które nie mogę się napatrzeć. A jakie są wasze?




piątek, 22 lipca 2016

,,Silver. Pierwsza księga snów" Kerstin Gier

,,Silver. Pierwsza księga snów" Kerstin Gier
Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?

Nie mogłam się powstrzymać by tej książki nie mieć na półce. Prawda jest taka, że kupiłam ją ze względu na okładkę. No kto z was nie skusiłby się na tak piękną okładkę w dodatku w grubej oprawie, a w środku z pięknymi zdobieniami. Takie książki często nas zachwycają i jest to naturalne, że chcemy je mieć na swojej półce. 

Czy książka równie mocno mnie zachwyciła swoim wnętrzem jak okładką? Oczywiście, że tak! Kto nie chciałby być w snach w pełni świadomym tego, co robimy, a już tym bardziej panować nad tym. Śnić wszystko z naszego życia. Jednak może i być w tym mroczniejsza strona, sny przecież nie zawsze są dobre. Kiedy Liv, odkrywa jakie tajemnice utajnia jej przyszywany brat i reszta z trójki przystojnych kolegów, jest bardziej tylko tym zaciekawiona i sama chce brać w tym udział. 
,,Silver. Pierwsza księga snów" Kerstin Gier
Mamy tutaj choć młodą to dość dobrze wykreowaną bohaterkę, z którą zaczynamy przygodę od pierwszych stron w dość śmiesznych okolicznościach. Na pewno muszę przyznać, że książka była bardzo zabawna. Raz w jednym momencie po prostu wybuchłam śmiechem, całe szczęście, że nikogo nie było w domu. Powieść ma również ciekawą fabułę i choć w tej części przez większość książki nie ma zbytnio zawrotnej akcji, to na końcu zaczyna się naprawdę sporo dziać. 

To rzadkość aby tak pięknie wydana książka była jednocześnie taka fajna. Cieszę się, że ją przeczytałam. Nie miałam okazji czytać innych książek tej autorki, a już polubiłam jej styl pisania. Polecam wam gorąco tę książkę. Jest to powieść młodzieżowa, ale jestem pewna, że dorośli również będą się przy niej dobrze bawić. 

Ja z niecierpliwością czekam na 2 część, a wy?

Ocena: 9/10
Autorka: Kerstin Gier
Tłumaczyła: Agnieszka Hofmann
Ilość stron: 409
Gatunek: powieść młodzieżowa
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: MEDIA RODZINA




wtorek, 19 lipca 2016

Warto zajrzeć #4 +1 Dlaczego warto zbierać książki?

Warto zajrzeć #4

Witajcie kochani, 

dzisiaj przychodzę do was z postem, który bardzo rzadko się pojawia, ale jest jednym z waszych ulubionych, ponieważ każdy może znaleść coś dla siebie i poczytać coś ciekawego, na co być może nie natrafił w internecie. Cieszę się, że takie posty przypadły wam do gustu. Dzisiaj mam dla was kolejną dawkę świetnych linków, które w ostatnim czasie najbardziej mnie zaciekawiły i chciałabym się nimi podzielić z wami.
Jako że, zazwyczaj podaję wam 5 linków (albo i nie) to tym razem mam 6, bo na ostatnią chwilę odkryłam coś fajnego i stąd te +1.  Pogrubiony tekst przenosi do strony. 

1. Jak zmienił się blogger książkowy?  Marta opisuje tutaj 3 główne problemy ówczesnych bloggerów i niestety ma rację. Ja sama jakoś wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale jak to przeczytałam, to faktycznie ten tekst otworzył mi oczy na prawdę. Z biegiem czasu i z rosnącą liczbą bloggerów wszystko robi się pogmatwane, ciężko się wybić, a ludzie są coraz mniej wartościowi, oczywiście tylko nie którzy.

2. Bo recenzje schodzą na psy...?  Nie do wiary jak ten tekst mną wytrząsnął. Oczywiście pozytywnie, aczkolwiek biorąc pod uwagę jaka prawda jest zarzucana w tym tekście, to ciężko stwierdzić. Niestety po tym poście zdałam sobie sprawę, że jestem kiepską recenzentką no i nie oszukujmy się, wcale nie piszę tak dobrze. Autorka pisze również o bardzo ważnym temacie związanym z recenzowaniem książek od wydawnictw. Jak wiele bloggerów się sprzedało i pisze pozytywne recenzje, bo dostał książkę, która pewnie była do kitu. Co będę więcej gadać, polecam przeczytać...

3. Jak pisać częściej 6 wskazówek. Te porady są niesamowite i bardzo przydatne w blogowaniu. Jedna z tych porad przydała mi się najbardziej. Mianowicie by pisać nie trzeba mieć motywacji ani weny, trzeba po prostu ją wydobyć. Wystarczy napisać 2-3 zdania, a później wena sama was poniesie. Bardzo przydatne rady, polecam zainteresowanym. Mi się przydały.

4. Strefa Czytacza. I tutaj polecę wam nie post, a filmik. Natrafiłam na nie go przez przypadek. Mega pozytywny facet, fajnie opowiada, kolekcjonuje wszystkie wydania Harrego Pottera. Jego filmiki za każdym razem są inne i ciekawe. Polecam gorąco.

5. Jak ukryć, że masz bloga na blogspot? Jeżeli chcecie aby wasz blog wyglądał profesjonalnie i się wyróżniał od innych i by bardziej przypominał stronę internetową niż bloga, to te porady mogą wam się przydać.

+6.Dlaczego warto zbierać książki?  I to ostatni artykuł, na który natrafiłam i to całkiem nie dawno. Chociaż Ewelinę czytam regularnie, to jakoś wcześniej nie trafiłam na tego posta, a szkoda, bo naprawdę interesujący. Jeżeli boicie się, że stosy nieprzeczytanych książek piętrzące się na półkach, będą wam się śnić po nocy z wyrzutami sumienia, to przeczytaj, dlaczego wcale tak nie musi być.

Więc to już wszystkie artykuły, które chcę wam polecić. Dajcie znać, który zaciekawił was najbardziej? 

sobota, 16 lipca 2016

Dlaczego recenzje są potrzebne?

Dlaczego recenzje są potrzebne?

Hej kochani! Dzisiaj chciałabym się z wami podzielić moimi przemyśleniami, ale i właściwie prawdą. W internecie ostatnio jest bardzo głośno, że recenzji nikt nie czyta. I no cóż, w większości to prawda. Komu tak naprawdę chce się czytać żmudną i monotonną recenzje, często podobną do wielu innych, a na dodatek już 50 recenzję tej samej książki. Takich przeciętnych Kowalskich jest bardzo dużo, którzy czytają wszystko to samo. I po co komu kilkadziesiąt recenzji, które może nie będą się aż tak od siebie różnić? 

A teraz, kiedy coraz więcej osób postanawia założyć bloga książkowego i też pisać o tej samej książce, to coraz mniej osób chce czytać recenzje, coraz trudniej się jest wybić i  sami  zaczynamy domagać się uwagi dla naszego miejsca w sieci, a przestajemy dawać od siebie. Przecież chcemy czytać książki, a nie recenzje o nich!

Więc po co tak naprawdę są potrzebne? 

Recenzje to tak naprawdę punkt zaczepienia wszystkich blogów, wydawnictw i czytelników. Jest to punkt napędzający czytelnictwo. Gdyby nie one, to jaki byłby sen tych wszystkich blogów, współprac i dzielenia się opiniami? I choć nie czytamy wszystkich recenzji, to mimo wszystko jakiś sens mają. 
Jak widzimy którąś z kolei recenzję książki X, to podświadomie myślimy sobie "O! Tyle osób ją czyta, musi coś w sobie mieć ta książka. Jestem ciekawa, dlaczego ją tak czytają? Muszę też przeczytać!"

Nawet nie czytając danej książki, a widząc ją po prostu o kogoś na blogu, podświadomie ją zapamiętujemy. Mówię tu bardziej o okładce. A kiedy robimy zakupy książkowe i zauważmy książkę X, którą widzieliśmy u kogoś na blogu, to z ciekawości często ją kupujemy, lub wypożyczamy, ewentualnie jeszcze dopytujemy o opinie na Facebooku i Instagramie. 

Żeby dana książka zwróciła naszą uwagę, nie potrzebujemy czytać recenzje, wystarczy iż wiemy, że ją ludzie czytają. Oczywiście ja nie mówię tutaj o wszystkich ludziach, bo nie każdy olewa recenzje. Próbuję tutaj podkreślić, że one są potrzebne, aby po prostu były. Wiem, że to bez sensu, ale tak jest. Jak, taki przeciętny Kowalski będzie szukał informacji o danej książce w google, to może właśnie trafi na wasz blog i może przeczyta tą recenzje.

Recenzja to reklama

To już większość powinna wiedzieć. Dzięki recenzjom wydawnictwa często reklamują swoje nowe książki. To właśnie one napędzają popyt. I choć opinie o książkach od wydawnictw nie zawsze są prawdziwe, to tak jak mówiłam wcześniej przykuwają wzrok, wiele czytelników dowiaduje się, że wychodzi nie długo taka właśnie książka i znów podświadomie zaczynają rozważać czy jej nie kupić. 

Wydawnictwa nie decydowałyby się na wysyłanie darmowych książek, gdyby nie było z tego zysku. Właśnie dzięki recenzjom rozpowszechniają swoją książkę. I to bez znaczenia, czy ją przeczytamy, czy nie, bo już wiemy, że takowa książka jest i im więcej recenzji tym bardziej nas zaciekawi. 
Dlaczego recenzje są potrzebne?


Co by było na blogach, gdyby nie recenzje? 

Przecież nie da się wyrazić normalnej opinii o książce nie pisząc dłuższego tekstu. Bądźmy szczerzy, nawet nie jesteśmy przekonani do przeczytania ksiażki X jeśli ktoś napisał o niej tylko 3 zdania. Jaki sens miałyby blogi książkowe, na których nie ma recenzji? Nie da się bez końca robić LBA i TAGi. Blogi literackie istnieją po to by były na nich recenzje, czy je czytamy, czy nie! Przecież właśnie po to zakładamy blog, bo chcemy napisać swoją opinię o książce. To właśnie recenzje są paliwem napędzającym całą blogsferę książkową i internetową. Bez nich chyba nikt by nie prowadził bloga literackiego.

Jakie recenzje są najchętniej czytane? 

Przede wszystkim nie za długie i nie za krótkie, ale ja nie o tym. Tutaj już z własnego doświadczenia blogowego wiem, o jakich książkach najchętniej czytacie. Jeżeli chcecie aby wasze recenzje miały dużo wyświetleń i dużo komentarzy to piszcie o znanych książkach, im bardziej popularna i czytana książka tym więcej osób zajrzy. Ludzie uwielbiają czytać recenzje książek, które są znane, które sami czytali i chętniej wyrażą swoją opinię, a przede wszystkim z ciekawości chcą zobaczyć co przeciętna pani Nowak ma do powiedzenia o popularnej książce. Chcesz wywołać dużą dyskusję? Napisz, że Harry Potter to gó*** a książki Ricka Riordana, to beznadziejnie nudna i okropnie napisana książka. Wierz mi, że natychmiast zwrócisz uwagę! 

Wystarczy, że napiszę o książce o mniej znanym tytule, to statystyki od razu spadają i mniej osób komentuje, no bo po co? Nie znam książki, a recenzji nie chce mi się czytać, więc nie mam jak wyrazić o niej opinii...

Ja wolę czytać to co lubię i się nie przejmować, czy więcej osób przeczyta mój post czy mniej, ale jeśli pragniecie uwagi na blogu, to czytajcie sławne książki. Blogowicze, no powiedzcie mi, czy nie macie tak, że macie więcej wyświetleń bardziej znanej książki? 

***
Dlaczego recenzje są potrzebne?

Kończąc ten cały wywód, który nie wiem czy się przyda, dodam iż nie wszyscy nie czytają recenzji, pamiętajcie też o wiernych czytelnikach, którzy jednak czytają to co napiszecie, ale jest ich zaledwie garstka. Dbajcie o nich. Oczywiście wiadomo, że dobre blogi jak ,,Recenzji Ami" czy "Siostry w bibliotece", które są chętnie czytane, mają większą liczbę czytelników. Te blogi są dla nas przykładem, że można pisać tak, by być czytanym! 

I pamiętajcie czy ktoś czyta, czy nie. Recenzje są potrzebne! 


czwartek, 14 lipca 2016

,,Moje nowe życie" Meg Rosoff + opinia o filmie

,,Moje nowe życie" Meg Rosoff
 Piętnastoletnia mieszkanka Nowego Jorku, Daisy, zostaje wysłana do Anglii do swojej ciotki i kuzynów, których nigdy wcześniej nie miała okazji poznać. Daisy nie długo cieszy spokojnym pobytem na farmie. Tuż po jej przyjeździe ciotka wyjeżdża w biznesową podróż, a w Londynie wybuchają bomby.  Miasto zostaje zaatakowane przez nieznaną armię. Mimo toczącej się wojny dom ciotki jawi się jako najbezpieczniejsze miejsce na ziemi, w którym między Daisy a jej kuzynami rodzi się niezwykła więź.
Ale konflikt zbrojny rozwija się, zostawione same sobie dzieci muszą stawić czoła nieznanemu i przerażającemu światu, który zmieni je na zawsze…


Cześć! Dziś chciałabym wam polecić książkę, która może nie koniecznie ma piękną okładkę ( jak dla mnie), ale za to jak intrygujące wnętrze. Spodziewałam się naprawdę dennej lektury, a okazało się, że tak naprawdę nie mogłam się od niej oderwać. Z tą autorką już miałam okazję się zapoznać, ponieważ czytałam ,,A gdybym zniknęła" (KLIK), która również była dość dobrą książką. Przede wszystkim musicie wiedzieć, że Meg Rosoff uwielbia poruszać trudne tematy i problemy współczesnej młodzieży lub dzieci i właśnie to czyni jej książki jedne z wyjątkowych, ponieważ mogą czegoś nauczyć. 

A teraz może coś o fabule i bohaterach. Głównych bohaterów pokochałam niemal od razu, ponieważ zostali świetnie wykreowani i w pełni rozumiałam ich życie i tok myślenia. Nie było żadnych irytujących sytuacji. W samej książce, choć cienkiej przewija się naprawdę mnóstwo bohaterów, którzy są dobrzy, ciekawi lub źli. 
Akcja tej powieści rozgrywa się na wsi w Anglii podczas III wojny światowej, w której nasza główna bohaterka znalazła się z winy Ojca z Ameryki, którą ją tak odesłał. Choć język jest prosty i przystępny dla każdej grupy czytelników, to wykreowany świat z łatwością można sobie wyobrazić. 
,,Zastanawiałam się jak to jest, gdy kocha się drugiego człowieka bardziej niż siebie,  troska, żeby nie zginąć podczas wojny, staje się troską o przeżycie tej drugiej osoby."
Byłam pod wrażeniem jak podczas tej powieści działała moja wyobraźnia. Potrafiłam wyobrazić sobie każdy szczegół. Autorka niesamowicie płynnie prowadzi przez książkę, czytelnik nawet nie zauważa ubywających stron. 
Tak lekko i szybko czytało mi się ten tom, że nawet nie zauważyłam kiedy książka się skończyła. Byłam ogromnie ciekawa jak się to wszystko skończy. Akcja jest dość napięta, ciekawa i ciągle zaskakująca. 

Kilka osób mi napisało, że jest to bardzo ekscytująca książka. Zaufałam im i się nie zawiodłam. Choć muszę przyznać, że był jeden szczegół, który trochę mnie zniesmaczył. Dla mnie to było dziwne, jak kuzyn z kuzynką się zakochują w sobie i ten teges, no bo to w końcu rodzina, ale nie ważne...
W każdym bądź razie książka ucząca, pokazująca psychikę dzieci podczas wojny, bez starszych opiekunów. Jest również wstrząsająca, budująca czasami napięcie i dopracowana. 

Z tego co widzę to na lubimyczytac.pl jest dość słaba ocena tej książki, ale nie zrażajcie się, ponieważ to zależy od osoby. Ja słyszałam dużo pozytywnych opinii i sama gorąco wam polecam. Nie sądziłam, że cieniutka książka może mi się spodobać, zazwyczaj wolę grube, a tu proszę jaka perełka.

Ocena: 9/10
Autorka: Meg Rosoff
Przekład: Berenika Janczarska
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 191
Gatunek: powieść młodzieżowa
Wydawnictwo: YA!

Za możliwość przeczytania tej świetnej książki dziękuję wydawnictwu YA!

~*~
FILM

Po skończeniu książki zaczęłam oglądać okładkę i dowiedziałam się, że na podstawie tej książki jest film ,,Jeżeli nadejdzie jutro" (inny tytuł filmu niż książki). Stwierdziłam, że koniecznie muszę obejrzeć. Jakie było moje zdziwienie gdy dowiedziałam się, że film był wcześniej niż książka. Ekranizacja pojawiła się w 2013 roku.

I no wiecie, musiałam zobaczyć jak wygląda ekranizacja tej książki. Nie ma to jak obejrzeć film, zaraz po skończeniu książki. Jak zwykle w wielu scenach w filmie ciągle mówiłam "a w książce było inaczej!" Strasznie nie podobała mi się aktorka, która zagrała tą rolę, albo może jak jej kazali grać, bo w książce była to spokojna, stonowana i skromna dziewczyna, a filmie buntowniczka z mocnych charakterkiem, co strasznie nie pasowało do całości. I wybaczcie, że teraz zdradzę wam fabułę filmu lub książki, ale strasznie się wkurzyłam, bo w filmie umarł Isaac, a w książce nic takiego nie ma miejsca! Może chcieli dodać trochę dramaturgii...

Wiecie co powiedziałam po filmie? Wstałam z łóżka i powiedziałam ,,książka była lepsza" i wyszłam z pokoju. Tzn. ,,Jeżeli nadejdzie jutro" jest dość dobrą ekranizacja i ma pozytywne opinie z tego co czytałam, ale jak się czyta książkę, a potem ogląda to nie jest najlepsze połączenie. W każdym bądź razie ja wam bardzo polecam najpierw zapoznać się z  książką, a później brać się za oglądanie. 


środa, 13 lipca 2016

POCZUJ LATO BOOK TAG | FILMIK | PODZIĘKOWANIA

POCZUJ LATO BOOK TAG

Hej! Tak, chyba wakacje oznaczają, że więcej nagrywam. Ten TAG bardzo mi się spodobał i zrobiło go większość osób, więc sama postanowiłam zrobić, no bo przecież jest lato, jedyna dobra pora by go zrobić.

A tak po za filmik, to bardzo chciałam wam podziękować za to, ile się już was uzbierało. Nigdy tego nie robiłam, ale powinnam w końcu, bo już 400 osób zdecydowało się obserwować mój blog. WOW!
W dodatku jest już prawie 70 tys. wyświetleń. Jest mi ogromnie miło, że już tyle osób mnie zaszczyciło swoją obecnością, i że tylu z was zaciekawił mój blog. Dla mnie to bardzo dużo osiągnięcie i dziękuję wam za to z całego serca! ♥

A teraz zapraszam do filmiku. Miłego oglądania. :)


poniedziałek, 11 lipca 2016

7 pytań. Gościnna recenzja z Patrycją książki ,,Grim. Pieczęć ognia" Gesy Schwarz

,,Grim. Pieczęć ognia" Gesy Schwarz

Witam was w dość innej i nietypowej recenzji, którą przygotowałam dla was razem z Patrycją z bloga "CRh+ czyli czytanie we krwi". Jakoś tak się złożyło, że mogłyśmy razem w tym samym czasie przeczytać tą książkę, więc pomyślałyśmy, że może stworzymy coś razem. Jak dla mnie to świetny pomysł, ponieważ wam łatwiej będzie przeczytać recenzję, gdyż będzie w formie pytań. Liczę, że spodoba wam się taka forma.

~*~
Krótko o fabule

Gargulce - kamienne potwory, przycupnięte  na fasadach budynków. Pokraczne. Przerażające. Pożyteczne. Od zarania dziejów strzegą granicy między światem śmiertelników a krainą demonów. Grim jest jednym z nich. Choć nie darzy ludzi sympatią, robi to, co do niego należy. Mia widzi rzeczy, których nie dostrzegają inni. Nieoczekiwanie miastem wstrząsa fala zbrodni. Ofiarami padają ludzie, jak i Innostoty. Grim i Mia nie są dla siebie wymarzonymi partnerami, ale tylko razem mają szansę odkryć, co naprawdę dzieje się w Paryżu i pod nim.

1. Co zachęciło cię do przeczytania tej książki? 
Poszłam sobie pewnego dnia do biblioteki i postanowiłam trochę bardziej pobuszować między regałami i tak w moje oczy rzuciły się 2 grube tomy Grima. Wyjęłam je, przeczytałam streszczenie i bardzo mnie zaciekawiła, wydawała się być taka nietypowa. Szczególnie zainteresowały mnie gargulce. Za pierwszym razem mimo wszystko nie wzięłam tej książki, dopiero po dłuższym namyśleniu postanowiłam po nią jednak wrócić i przeczytać. I jeszcze zachęciła mnie Abi z "Wyznania książkoholiczki", która zachwala sobie tą trylogię. 

2. Czy czytając ją miałaś wrażenie, że czytałaś gdzieś podobną historię? 
Tak. Chociaż może nie przypominała mi jakiejś powieści, ale czytając ją przypominała mi raczej bajkę ,,Dzwonnik z Notre Dame". Po pierwsze przez te fasady budynków, ponieważ akcja bajki również toczy się w Paryżu. I jeszcze był w książce jakiś kościół, który przypominał tą z bajki katedrę. Ale nie uważam to za złe, nawet podoba mi się to porównanie do bajki. 

3. Czy łatwo było ci się wgryźć w historię? 
Niestety nie zbyt. Miałam z tym wielki problem. Chociaż język jest w miarę przystępny, to nie mogłam się wgryźć. Bardzo ciężko mi szło czytanie tej książki. Ale wydaje mi się, że po prostu nie miałam odpowiedniego nastroju do jej czytania. Za to ostatnie 50 stron książki, szło mi bardzo płynnie i fajnie się czytało. 

4. Co ci się nie podobało i podobało w książce? 
Podobały mi się bardzo fajne postacie, że była dość duża gama barwnych istot. Od gargulców, skrzatów aż po wampiry i wilkołaki. Rzadko w książkach są umieszczane wszystkie rodzaje stworów. Brawa dla autorki, że jakoś ładnie to wplotła by się między nimi nie pogubić. Natomiast najgorsi byli Hybrydzi, było ich tak wiele, że wszystkie postacie mi się mieszały i nie wiedziałam kto kim jest. No i podobało mi się, że akcja toczy się w Paryżu. 

"-Świat to coś więcej, niż ci się dotychczas wydawało - mówił dalej Jakub. - Jest coś więcej, coś znacznie więcej, niż mogą dostrzec zwykli ludzie. Jest świat pod powierzchnią, ukryty pod cieniuśką, rozedrganą błonką, którą tylko nieliczni ludzie potrafią przebić. A ty, Mia, ty to potrafisz... - Uśmiechnął się. - Jesteś Hartydą... Widzącą Możliwe."

5. Czy zapadła ci jakaś szczególna scena w pamięć? 
Najbardziej właśnie zapamiętałam gdy Jakub opowiadał Mii całą historię gargulców. Jak powstały i co się działo przez wiele stuleci. Uwielbiam czytać historię jakiegoś gatunku, a ta akurat była bardzo ciekawa. Jedne z nielicznych momentów, które zapadły mi w pamięć. A druga scena, to gdzie Grim dowiaduje się prawdy o sobie, kim jest i jaką ma historię. 
,,Grim. Pieczęć ognia" Gesy Schwarz

6. Czy obdarzyłaś któregoś z bohaterów sympatią? 
Tak i o zgrozo musiałam polubić akurat tego bohatera, którego jest najmniej w książce, bo coś mu się tam dzieje (nie chcę zdradzać fabuły). Bardzo polubiłam Jakuba, brata Mii. Uważam, że ten chłopak miał tak samo mocny udział w książce jak reszta bohaterów, mimo iż było go najmniej. Ale oczywiście autorka musiała zrobić swoje...

"Czym będziemy, jeśli utracimy umiejętność słuchania naszych uczuć? To one pokazują nam, że żyjemy, prawda?"

7. Czy masz zamiar kontynuować tą historię? 
No i tu jest wielki znak zapytania. Strasznie ciężko mi się czytało tą książkę, nie mogłam się wciągnąć, ciągle się rozpraszałam przy niej, nie mogłam się totalnie skupić na fabule, czasami aż miałam ochotę zostawić tą książkę. I stwierdziłam, że nie sięgnę po kontynuacją, aczkolwiek ostatnie 50 stron bardzo mnie zaintrygowało i jestem ciekawa dalszych losów bohaterów. Może teraz nie specjalnie chcę czytać kontynuację, ale może później np. w sierpniu stwierdzę, że jestem gotowa kontynuować, to sięgnę po 2 część. 

I to już wszystkie pytania. Dajcie znać czy taka recenzja wam się podoba i czy chętniej czytalibyście takich więcej? Koniecznie odwiedźcie blog Patrycji! U niej również jest taka recenzja. KLIK

Ocena: 6/10 
Autorka: Gesa Schwarz 
Przełożyli: Ryszard Turczyn & Krzysztof Żak
Ilość stron: 628
Rok wydania: 2013
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: JAGUAR

czwartek, 7 lipca 2016

9 sklepów z gadżetami książkowymi


Jestem książkoholiczką, a jak każdy książkoholik nie tylko czytam książki, ale też uwielbiam mieć różne rzeczy związane z nimi. Zakładki, poduszki, kubki itd. No kto nie lubi tych pięknych cudeniek. Tylko, że niestety za dużo ich nie ma, jak i też ciężko je gdzieś znaleźć w internecie. Postanowiłam napisać w poście, gdzie możecie zakupić jakieś fajne artykuły, może coś was zaciekawi. Tytuł przenosi do sklepu.


Jest to strona internetowa gdzie możecie kupić naprawdę jedne z najśliczniejszych gadżetów. Pięknie nawiązują do książek, są bajecznie wykonane w ślicznych stylistycznych kolorkach, które będą pasować do wszystkiego. Znajdziecie u nich etui na książkę ( 45 zł), poszewkę na poduszkę ( 49 zł), kubki ( 15 zł), torby ( 29 zł) ale to nie wszystko co możecie u nich znaleść. Posiadają również nietypowe zakładki do książek, które są słodkie oraz stemple. Jedyny minusik to, że ceny są dość wysokie. 


Ta strona już jest znana niemal wszystkim książkoholikom. Zasłynęli z epikboxów, ale możecie u nich także zakupić produkty osobno. Najpopularniejsze od nich stały magnetyczne zakładki. Postacie ( 4 zł), podwójne ( 6 zł), kubek ( 29 zł) oraz torby ( 29 zł). Osobiście polecam zakładki, są śliczne. Wada - mają problemy z realizacją zamówień, więc możecie dostać paczkę nawet po 3 tyg. 


Na tej stronie możecie sobie kupić śliczne zakładki magnetyczne z jakimś fikuśnym wzorkiem. Są sprzedawane po 3 sztuki, więc za tą samą cenę, jak zawsze macie więcej. Nie są też takie drogie, bo kosztują 14,93 zł. 


Jest to również jedna z popularnych księgarń w internecie. Można u nich kupić naprawdę świetne gadżety, które widzicie powyżej. Kubki ( 7,43 zł) podpórka do książek kot lub żyrafa i inne wzory ( 59,90 zł), zakładki 3D 10 wzorów ( 4,81 zł) bawełniana torba ( 15,90 zł). 


Tutaj może nie koniecznie jakieś książkowe gadżety, ale jeśli kochacie biżuterię i książki, to na tej stronie możecie sobie zamówić wykonanie np. bransoletki z napisem "books".


Ten sklep sama co dopiero okryłam i choć ceny ma bardzo wysokie, to ma takie śliczne rzeczy, że się zakochałam. Zresztą zapraszam was do odwiedzenia i sami się przekonacie. Kolczyki książkowe i naszyjniki ( 50 zł), serce ( 95 zł). Chyba każdy książkoholik chciałby mieć coś tak pięknego. 



Czy wiedzieliście, że można kupić zapach książek w puszce!? Jakież było moje zaskoczenie, jak to zobaczyłam. Teraz jestem ciekawa jakie są to zapachy. Ale ktoś miał pomysł aby to stworzyć. Kupilibyście sobie taką puszkę? Jeśli chodzi o ceny to za bardzo nie ogarniam, z tego co widzę to są w dolarach. W każdym bądź razie sami zajrzycie. :) 


Przepięknie wykonane i kunsztownie zrobione rzeczy na miarę prawdziwego konesera. Dość drogie, ale tak piękne, że warte są zakupienia, choćby po to by móc na nie patrzeć w nieskończoność. 
Poduszka różne ceny (pillow), zegarek ( 38.78 zł), zakładki ( 35,25 zł) kubek (81,51 zł). 


Pora na książkowe ubrania, nic tak nie sprawia uśmiechu jak fakt, że możemy pokazać światu jak kochamy książki. Bluza ( 65 zł) koszulka ( 40 zł).

To na razie tyle jeśli chodzi o znalezione sklepy w internecie. Miało być 10, ale już nic więcej nie mogłam znaleść. Liczę, że tyle wam wystarczy i że się wam podoba taki post. :) 

by Tatiana


poniedziałek, 4 lipca 2016

,,Podniebny lot" R. K. Lilley [przedpremierowo]

,,Podniebny lot" R. K. Lilley
Bianca jest wysoką, szczupłą pięknością o jasnozłotych włosach, stewardessą w pierwszej klasie luksusowych linii lotniczych. Jest pewna siebie, wyniosła i chłodna, profesjonalna w każdym calu, nie pozwala nikomu na najmniejszą poufałość. Nawet jeśli ma do czynienia z ludźmi z pierwszych stron gazet, pozostaje uprzejma i niewzruszona — niczym piękny posąg.
Tylko jeden mężczyzna przyprawia ją o bicie serca, niepokój i drżenie głosu. Sprawia, że traci panowanie nad sobą, nie umie pozbierać myśli, a w kolanach odczuwa zdradliwą miękkość. James Cavendish. Najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego widziała. Najpiękniejsze, turkusowe oczy, w jakie się wpatrywała. Miliarder o zniewalającym głosie i cudownie umięśnionym ciele.


~*~
Jesteś młodą kobietą mającą 23 lata, masz najlepszego przyjaciela, który jest gejem (znowu! Czemu ciągle są powtarzane wątki, że bohaterki mają przyjaciela geja?) i jesteś idealną pracowniczką (stewardessą). Nie spotkałaś jeszcze swojego idealnego mężczyzny i jak na razie nie specjalnie chcesz go mieć, ale co gdy obok pojawia się facet, który przyprawia cię o dreszczyk i podcienienie na sam widok? Czy jesteś w stanie mu się oddać ot tak? 

Dawno nie czytałam jakiejś książki erotycznej. Ta powieść mnie zaciekawiła i stwierdziłam, że chętnie przeczytam. Spodziewałam się po niej trochę zbyt wiele, gdyż niestety się zawiodłam. No i trochę smutno mi z tego powodu, bo wszyscy w okół się nią zachwycają, ja jakoś nie potrafię. 
Ta jasna, ładna i subletalna okładka mówi nam, że możemy się spodziewać naprawdę dobrej powieści erotycznej, ale czy była na tyle dobra? 

,,Właśnie wtedy, gdy obawiam się, że nic cię nie obchodzę, ty dałaś mi trochę nadziei."

Otóż koniecznie muszę się uczepić tego, że ta książka wygląda jak dosłowna kopia ,,Pięćdziesiąt twarzy Greya"! 
Gdyby nie imiona bohaterów, myślałabym, że wciąż czytam o Annie i Christianie Grey'u. Jest tyle podobnych wątków, sytuacji i zachowań bohaterów, że aż głowa boli. Dla mnie to czysta kopia... 
Drugi fakt, który mnie irytował, to że Bianca jest naprawdę piękną i seksowną dziewczyną, a jest dziewicą w wieku 23? Jak dla mnie trochę to nie współgra z naszym światem, ale nie ważne... Albo jeszcze lepiej. Postanawia się rozdziewiczyć z obcym facetem tak o, nawet się tym nie przejmując, a potem go jakoś olać. Całe szczęście, że James okazał się innym facetem i chce być z nią. 
,,Podniebny lot" R. K. Lilley

W dodatku czytając natrafiłam na tak absurdalne zdanie, że dosłownie pękłam ze śmiechu. Zacytuję je wam. ,,-Jesteś najbardziej zajebiście idealną rzeczą, jaką widziałem w życiu - wymamrotał zbliżając swoje usta do moich." Przepraszam bardzo, ale czy on właśnie nazwał piękną i seksowną blondynkę, która niesamowicie go pociąga RZECZĄ!? Nie wiedziałam, że człowiek jest rzeczą, a już szczególnie kobieta. Nie mógł jej powiedzieć, że jest idealną dziewczyną? Ja rozumiem, że w erotykach jest dozwolony banalny język, ale bez przesady...

No dobra teraz trochę pozytywnego słowa. Książkę na pewno czyta się lekko i przyjemnie. Jak w każdym erotyku jest mnóstwo scen erotycznych i są one nawet spoko. Były niektóre ciekawe momenty, ale bez zaskoczeń. A już sama końcówka była nawet mocna, bo zakończyło się dość szokująco, więc dalsze losy bohaterów mogą być ciekawe. Jak się komuś spodoba książka, to spokojnie jest to seria, więc będą kolejne części. 
W każdym bądź razie jeśli będziecie mieć ochotę na erotyk, to książka może spełnić wasze oczekiwania, aczkolwiek odradzam czytania osobom, które czytały Greya, bo coś czuję, że się nie zadowolą. 

Ocena: 5/10
Autorka: R. K. Rilley 
Tłumaczenie: Olgierd Maj
Ilość stron: 317
Rok wydania: 2016 
Gatunek: literatura erotyczna/literatura kobieca
Wydawnictwo: SEPTEM (editiored)

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Septem

Drugi tom ukaże się jeszcze w tym roku.