Jestem na

Blogerzy polecają: 10 KSIĄŻEK NA JESIEŃ

Blogerzy polecają: 10 KSIĄŻEK NA JESIEŃ


Witajcie w moim kolejnym poście, który być może wam się przyda. Nadeszła jesień i to dość szybko. Niestety nie jest tak piękna, bo ciągle pada, ale mówi się trudno i żyje dalej. A na taką ulewną pogodę idealna będzie książka, kocyk i herbatka. W kwestii książek, które warto przeczytać jesienią doradzą wam blogerzy, których poprosiłam o pomoc. 

Dziękuję bardzo wszystkim bloggerom i Magdzie z Instagrama, że się zgodziliście, i to dzięki wam powstał ten wspaniały post, który mam nadzieję zainteresuje sporą liczbę osób. Bałam się trochę, że wiele z was się nie zgodzi, a bardzo mi zależało. Wybierałam was bardzo długo. Książki, które wybraliście są naprawdę interesujące. Jakby co, czuję się uduszona przez was. Co najmniej połowa z was chciała mnie udusić za to, że kazałam wam wybrać jedną pozycję.
Tytuły przeniosą was na blogi, koniecznie odwiedźcie, bo warto i są to naprawdę wspaniałe osoby. 



Jesień to okres najbardziej sprzyjający czytelnikowi, pora roku charakteryzująca się raczej umiarkowanymi temperaturami i częściej wiejącym wiatrem, w słoneczne dni zachęcająca do posiedzenia w parku na ławce, zachwycając się przy tym ładnymi i malowniczymi widokami, zaś w deszczowe do schowania się w jakimś ciepłym kącie, najlepiej we własnym zaciszu domowy z dobrą i ciepłą kawą lub herbatą pod ręką. W obu sytuacjach idealna do podkreślenia i umilenia sobie tej chwili jest odpowiednia książka. Mój wybór padłby tutaj na Zieloną milę, czyli moją ulubioną pozycję uwielbianego przeze mnie Stephena Kinga, którą sam czytałem właśnie jesienią. Książka zawierająca w sobie pokłady wszystkiego, co w literaturze może być najlepsze: ciekawych i oryginalnych bohaterów, zajmującą fabułę, dobrze opisuje stosunki społeczne i warstwę obyczajową, przedstawia głębokie wartości oraz wyzwala w czytelniku duże pokłady emocjonalno-duchowe. Książka w większości piękna, czarująca i wesoła, ale momentami też dramatyczna i melancholijna. King stworzył tym samym dzieło kapitalne, które zachwyca od początku do końca każdym najdrobniejszym detalem i nie sposób nie ulec urokowi tej książki. Zielona mila to jedna z najpiękniejszych historii w literaturze, która zachwyciła już mnóstwo czytelników i zachwycać będzie kolejnych. Serdecznie polecam się o tym przekonać.   


Jesień to wyjątkowy czas, w którym najfajniej jest zakopać się pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i wciągającą książką. Moją propozycją jest Adriana Popescu i jej "Ulubione momenty". Adriana to niemiecka pisarka; napisała historię dwójki ludzi, którzy utknęli w pewnym punkcie swojego życia i nie bardzo chcą z niego rezygnować, chociaż gołym okiem widać, że ich to niszczy. Razem jednak dzielą się swoimi marzeniami, szukają tytułowych ulubionych momentów oraz zatracają się w muzyce. Dlaczego akurat ta książka jest idealna na tę porę roku? To bardzo ciepła, przejmująca historia, która momentami wzrusza, momentami bawi, ale przede wszystkim uświadamia, że to może my potrzebujemy zmiany? Daje naprawdę solidnego kopa motywacji i zapada w pamięć. Czyta się ją naprawdę szybko, wystarczy kilka godzin oraz kilka kubków herbaty. Przepłyniecie przez "Ulubione momenty", gwarantuję :)

3. Miłka Maw Reads

Kiedy Tatiana poprosiła mnie o wybranie książki idealnej na jesień pomyślałam: "Hej! Naprawdę muszę wybrać tylko jedną?!", po czym przed oczami stanęło mi "Powietrze, którym oddycha". Nie mogłabym wybrać nic innego. Ta lektura ogrzeje Wasze serca w chłodne jesienne wieczory. Doskonale skomponuje się z gorącym napojem, grubymi skarpetkami, swetrem i ciepłym kocem. Nie martwcie się - nie jest wypełnioną słodkimi frazesami historyjką dla dzieci, a pełną bólu i traumatycznych przeżyć opowieścią o dwojgu ludzi, których połączyło cierpienie. Piękna, wzruszająca, romantyczna, zmuszająca do refleksji ale i zabawna - czy w chłodne wieczory potrzeba nam czegoś więcej? Poznajcie historię Tristana i Elizabeth tej jesieni, a łzy będę lecieć z Waszych oczu, jak deszcz z nieba, serce zapłonie żarem, gorącym jak ogień w kominku, a pod koniec lektury zaznacie spokoju - takiego jaki gwarantuje przyglądanie się liściom spadającym z drzew. Zapewniam Was, że nigdy nie zapomnicie "Powietrza, którym oddycha".

4. Magda Magda.Reads

Jesienne wieczory sprzyjają wpadaniu w nostalgię, a wtedy nie ma nic lepszego niż książka, która zajmie nasze myśli na długie godziny. "Niewidzialny most" Julie Orringer wydaje się odpowiadać na tę potrzebę dosłownie, jak i w przenośni. Ta powieść to nie tylko potężna i szalenie dopracowana historia spisana na prawie 800 stronach, lecz przede wszystkim piękna i mądra opowieść o ludziach żyjących w trudnych, wojennych czasach, kiedy życie każdego człowieka było wystawione na próbę panoszącej się w świecie śmierci. Czymże jest zatem jesienna ulewa za oknem w obliczu szalejących wojennych burz, topiących w swym ogniu tabuny ludzi? Przez tę książkę zrobi Wam się nie tylko trochę głupio, ale również smutno i melancholijnie. Lecz przede wszystkim będziecie oczarowani melodią jaka wypływa spod pióra Julie Orringer. Każde słowo ma tutaj swoje miejsce i w żadnym wypadku nie będziecie chcieli go przestawiać, zachłyśniecie się wielobarwnością i wielopłaszczyznowością fabuły i dialogów. A jeśli myślicie, że o wojnie powiedziało się już wszystko; że "Niewidzialny most" jest tendencyjny i banalny to grubo się mylicie. Książka ta leży na cienkiej granicy pomiędzy dramatem obyczajowym, a romansem wojennym i ukazuje szeroko pojęty problem żydowski. Julie Orringer w swej książce zawarła wszystko to, co piękne i brzydkie, chwalebne i haniebne, mądre i absurdalne. Nie skłamię jeśli powiem, że 'Niewidzialny most" to PIĘKNA powieść i koniecznie powinniście po nią sięgnąć tej jesieni.


Ogromnie ucieszyła mnie propozycja Tatiany (i jeszcze raz, bardzo jej dziękuję, że o mnie pomyślała) żebym podzieliła się z jej czytelnikami jedną książką, którą w sposób szczególny polecam na jesień, ale nawet przez myśl mi nie przeszło jak trudne będzie to zadanie. Jak wiadomo, każdy z nas ma odmienny gust - sięgamy po różne pozycje, przepadamy za innymi autorami i nie łączy nas podobny sezonowy apetyt na konkretny gatunek. Miałam wątpliwości aż do momentu, w którym przyszedł mi do głowy jeden tytuł - moje ukochane “Szare śniegi Syberii”, zwłaszcza, że tzw. “historical fiction” wydaje mi się idealną propozycją na jesienne dni. Mimo że jest to powieść skierowana do młodzieży, osobiście postrzegam ją jako bardzo uniwersalną pozycję. Ruta Sepetys opowiada o fragmencie historii, o której być może nie wszyscy zdajemy sobie sprawę - wywózce rodzin z Litwy na Syberię w trakcie II wojny światowej; o tym jak ważne jest by nawet w najciemniejszych momentach życia nie poddawać się beznadziei; i o tym jak ulotne może być ludzkie szczęście. A opowiadając wywołuje w czytelniku morze emocji i skłania go do krótkiej refleksji. Owszem, nie jest to aktualnie pozycja łatwa do zdobycia, ale warta każdej chwili spędzonej najpierw na poszukiwaniach a potem - lekturze (no i pamiętajcie o bibliotekach).

6. Gośka Gosiarella

Planowałam zaproponować książkę z ciepłą, delikatnie magiczną historią, która swoim urokiem ogrzałaby serca czytelników, ale zmieniłam zdanie, skłaniając się ku powieści dynamicznej, zaskakującej i fantastycznej, a taką z pewnością są „Jesienne Ognie”. Główną bohaterką jest Rey-line – księżniczkazrodzoną z ognia i opadających liści, feyr o złotej krwi. Problem polega na tym, że ona sama nie pamięta tego, kim jest ani że to z jej powodu wybuchła wojna. Jednak jej prawdziwa natura w końcu dochodzi do głosu i pcha dziewczynę ku przeznaczeniu.
Jesienne Ognie” mają wszystko to, co powinna mieć dobra książka: rewelacyjnie wykreowanych bohaterów, wartką akcję oraz zachwycające opisy świata, który niemal w niczym nie przypomina tego, w którym żyjemy, a jednak bez najmniejszego problemu można się w nim odnaleźć. Jednak gdybym miała wskazać jedną rzecz, która najbardziej mnie urzekła, to zdecydowanie pomysł zakładający, że feyry znajdują jedną osobę, przez którą świat ma dla nich sens, a gdy ona zniknie… no cóż… wtedy rozpętuje się piekło! Każdy, kto w jesienne wieczory będzie potrzebował uciec w fascynujący świat, powinien sięgnąć po tę pozycję. Gosiarella approves!


Nie wiem czemu, ale jesień zawsze kojarzy mi się z tajemnicami, zagadkami oraz z kryminałami. Deszczowa pogoda, długie jesienne wieczory... To są właśnie najdogodniejsze okoliczności do zaczytywania się w wszelakich historiach z morderstwem w tle. A jak powszechnie wiadomo najlepszym (a na pewno najpopularniejszym) detektywem wszech czasów był niezrównany Sherlock Holmes. Dzięki prozie sir Arthura Conana Doyle możemy przenieść się do Londynu z końcówki XIX wieku i wraz z samym Sherlockiem oraz jego przyjacielem Watsonem ruszyć tropem różnych przestępców. Przy tym powieści tego autora napisane są bardzo przyjemnym językiem, dzięki czemu czytanie nie męczy, a sprawia nam przyjemność. Główni bohaterowie naprawdę budzą sympatię czytelnika i łatwo jest się do nich przywiązać. A uwierzcie mi, że jesienna aura za oknem będzie idealna do lektury przygód Sherlocka Holmesa :)

8. Patrycja Czytanie We Krwi

Moją książką na jesień jest, raczej znana seria (nie! Nie są to Dary anioła ani nic autorstwa Cassandry Clare. Spokojnie.) a jest nią Mara Dyer. Od wydania pierwszego tomu trochę już minęło, a ja dalej mam, wrażenie jakbym ja czytała wczoraj. Tak bardzo zachwyciła mnie swoim dość mrocznym klimatem i ironicznym humorem, że od tamtej pory szukam podobnej książki. Mara wydaje mi się idealna na jesienne szare, deszczowe dni lub wieczory, ponieważ jej klimat nie raz będziecie zagubieni, będziecie mogli poczuć, jak dreszcz niepokoju przebiega wam po plecach oraz to, że książka wciągnie was bez reszty. Polecam wam ją gorąco. 

9. Kasia About Katherine

Jak dla mnie wprost idealną pozycją pasującą wyśmienicie do tych jesiennych mrocznych, a jednak przecudownych i tajemniczych klimatów będzie jedna z moich ulubionych pozycji, tj. "Osobliwy dom pani Peregrine" z pod pióra Ransoma Riggsa. Gdy sięgałam po tą powieść była ona jeszcze niezbyt znaną pozycją, a teraz zrobiło się o niej bardzo głośno ze względu na zbliżającą się wielkimi krokami premierę jej ekranizacji (nawiasem mówiąc, czekam na nią z wielką niecierpliwością!). Dlaczego właśnie ta
książka - pytanie wydaje się być wręcz oczywiste, jak i z lekka trudne. Przede wszystkim jak już wspomniałam jej klimat, czyli pojawianie się na kartach powieści niekiedy istot mrocznych, lecz w głównej mierze tajemniczych, osobliwych i zwyczajnie niespotykanych, które jak dla mnie idealnie pasują one do jesiennych klimatów, które mają w sobie również coś mrocznego jak i magicznego. Książka swoją historią przenosi nas do świata, który prawdę mówiąc mamy tak na prawdę cały czas pod naszym
nosem, lecz o tym nie wiemy. Pozwala ona zagłębić się czytelnikowi w ten świat, powoli odkrywa przed nim wszystkie swoje aspekty, a co za tym idzie niesamowicie go tym zaskakuje. Nie wspominając już o fantastycznych bohaterach, jak i intrygującym stylu autora, wewnątrz książki znajdziemy również liczne zdjęcia nawiązujące do fabuły, które z całą pewnością zachwycą każdego! Tak jak zapewne dla wielu to "Harry Potter" niezmiennie kojarzy się z jesienią, tak dla mnie to właśnie spotkanie z
osobliwymi dziećmi jest dla mnie nieodzownym elementem jesiennego klimatu.



Nie wiem dlaczego, ale jesień nieodwołalnie kojarzy mi się z opasłymi książkami fantasy. To właśnie ta pora roku jest według mnie najlepsza, by zanurzyć się w tych grubaśnych cegiełkach i w pełni poczuć magię wykreowanych w nich światów. Właśnie dlatego na długie, chłodne wieczory chciałabym polecić Wam Czas Żniw Samanthy Shannon. Wykreowana przez autorkę historia jest niezwykle oryginalna, na próżno szukać w niej znanych z literatury młodzieżowej schematów, jest bogata i drobiazgowo dopracowana. To powieść wypełniona wciągającą akcją od pierwszej do ostatniej strony, od której zupełnie nie można się oderwać, a zostawia nas z prawdziwym mętlikiem w głowie. Po jej przeczytaniu chce się tylko więcej i więcej! Czas Żniw to absolutnie unikatowa powieść, która jest po prostu genialna i w moim mniemaniu każdy powinien ją znać. W dodatku ciężka, przytłaczająca atmosfera panująca w powieści idealnie oddaje jesienny klimat – jest ponura i pesymistyczna, ale można w niej znaleźć nutkę ożywczej świeżości. Gorąco polecam Wam tę niezwykłą powieść i mam nadzieję, że zakochacie się w niej równie mocno co ja! 


A co ja polecam? 


A żeby było sprawiedliwie i żebym nie wypadła na sadystkę, ja również polecę wam książkę na jesień. Myślę, że idealną historią na tę porę roku będzie ,,Silver, pierwsza księga snów" (aktualnie na rynku już jest 2 część). Dlaczego akurat ona? A no dlatego, że jest mroczna, tajemnicza, zabawna i jest o snach. Przede wszystkim, wszystko co się rozgrywa w tej książce zaczęło się w Halloween, akcja dzieje się głównie przed tym dniem, czyli akurat w dni jesienne. Odpowiednie nawiązanie do tematu i czasu akcji do naszej rzeczywistości, będzie idealnie współgrało z ponurą jesienną pogodą oraz kocykiem. Myślę, że każdy z nas chętnie zagłębi się w świat snów. 

Tak prezentuje się 10 książek na jesień, a właściwie 11. Liczę, że każdy znajdzie coś dla siebie, oraz że blogerzy was zachęcili do sięgnięcia, po którąś pozycję. Pamiętajcie by do nich również zajrzeć. Życzę zaczytanej jesienni. :)
Tatiana

Niedługo kolejna edycja, tym razem książki na zimę. Ktoś chce wziąć udział? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz