I kto by pomyślał, że jednak uda mi się tyle przeczytać, byłam pewna że w marcu nie sięgnę po zbyt wiele tytułów, a tu się okazuje, że wyszło ich aż 8 i jednej nie skończyłam. No dobra tym razem były nie były to aż tak grube książki, ale mimo wszystko to wciąż sporo nowych poznanych historii.
A tę, którą nie dokończyłam to ,,Zły Król", porzuciłam ją na 200 str. Pierwsza część była dla mnie strasznie słaba, ale o drugiej już ludzie pisali w takich superlatywach, że musiałam się przekonać o co chodzi. Niestety zdecydowanie należę do osób, którym się nie spodobała twórczość Holly Black. Nie mogłam się totalnie wciągnąć, bohaterka dalej mnie wkurzała, a fabuła wydawała mi się nie składna. Odpuściłam już ją sobie, nie chciałam się męczyć.
Miesiąc zaczęłam od rozsławionej ,,Wiedźmy Morskiej" i chociaż ja olałam korektę tej książki, na którą wiele osób zwróciło to uwagę, to z kolei uczepiłam się nielogiczności w fabule, które wymieniłam w recenzji. Nie uważam jej za jakąś bardzo słabą, ale jednak szału nie ma. Zakończenie ratuje całość.
Następnie chwyciłam się za ,,Serce ze szkła", którą upolowałam za niewielki pieniądz w księgarni "Tak Czytam". Zaskoczył mnie ten romans. Chociaż od początku znane jest nam zakończenie, to bohaterowie są na tyle fascynujący, że ciężko mi było się od niej oderwać. Książka niesie też za sobą bardzo fajny morał, czy wniosek, którego w tej chwili bardzo potrzebuję, czyli że jestem w stanie dokonać tego czego pragnę, poradzę sobie i osiągnę to co chcę, bo jestem silna i jak mocno będzie mi zależało, to wszystko się uda, a strata nie musi oznaczać upadku, tylko może dodać skrzydeł.
,,Mroczne kłamstwa Minnow Bly" kupiły mnie rzadkim motywem sekty, a przynajmniej ja się z nim za często nie spotykam. Powieść doprowadzała mnie do amoku, totalnie nie mogłam rozgryźć głównej bohaterki, była tajemnicza do samego końca. W ogóle wszystko co się wydarzyło w tej książce było lekko mrożące krew w żyłach i zakrawające o psychozę.
Następnie odbyłam pierwsze spotkanie z Adamem Silverą i niestety się nie polubiliśmy. Jednak to nie mój styl, który lubię. Spodobał mi się pomysł na fabułę, ale szkoda, że jest on tylko tłem dla bohaterów, na których autor skupił się najbardziej. Mnie właśnie ten świat najbardziej zafascynował. Co prawda książka skłania do refleksji nad życiem, ale nie wywoła u mnie tych emocji, które miała.
,,Bożogrobie" to było moje wyzwanie na marzec. Zaczęłam ją na początku, ale coś mi nie szło, to nie był ten moment i odłożyłam, ale w połowie miesiąca do niej wróciłam i udało mi się wciągnąć. Tutaj nie trzeba wiele mówić, to jest po prostu porządna fantastyka z dużą ilością akcji trzymającej w napięciu i silnymi bohaterami. Na podstawie tej serii mógłby powstać serial. Wymiatałby.
Od mojej ulubionej Polskiej autorki przyszła do mnie też ,,Guerra" więc od razu się za nią zabrałam. Jest to druga część ,,Laristy". Niestety tym razem aż tak się nie zachwyciłam. Dużą wadą była dla mnie głupia i chamska bohaterka. Natomiast świat jak najbardziej na plus.
Pod wpływem Instagrama nie mogłam się powstrzymać i ciekawość zwyciężyła, wybrałam się więc do biblioteki po ,,Maresi". Przeczytałam ją praktycznie na raz i nie zrobiła na mnie aż tak wielkiego wrażenia, jednak przekaz książki jest naprawdę wyjątkowy, przede wszystkim skierowany do kobiet, zakrawający o feminizm. A to sprawia, że rzeczywiście warto po nią sięgać.
I ostatni tytuł, dość przerażający, to ,,Powiesić, wybebeszyć i poćwiartować" czyli historia na przełomie różnych lat - tortur. Ja ją czytałam pomiędzy innymi książkami, tak po trochę, bo na jeden raz się tego nie da przeczytać, naprawdę czasami robi się aż słabo, albo niedobrze. Jednak bardzo mnie zafascynowała.
NAJLEPSZA KSIĄŻKA
,,Bożogrobie"
NAJSŁABSZA
,,Wiedźma Morska"
INNE POSTY
Mam nadzieję, że kwiecień będzie równie udany, albo nawet lepszy.
Co Wam się udało przeczytać?
0 Komentarze